· Monika Ślusarczyk · Ciekawostki · 9 min czytania
Psy zarażają się ziewaniem od ludzi? Co naprawdę wynika z badań naukowych
Pionierskie badanie z 2008 roku pokazało, że 21 z 29 psów ziewa, gdy ziewa człowiek. Wyjaśniam, co potwierdziły kolejne eksperymenty i dlaczego meta-analiza z 2020 roku zmieniła interpretację.

Kiedy ziewasz przy swoim psie i widzisz, że on po chwili robi to samo, łatwo wyobrazić sobie, że to dowód głębokiej więzi. Naukowcy przyglądają się temu zjawisku od kilkunastu lat i ich wnioski przeszły zaskakującą ewolucję — od ekscytacji „psy mają empatię” do ostrożnego „ziewają, ale niekoniecznie z empatii”.
Napisałam ten tekst, żeby uporządkować to, co dziś naprawdę wiadomo o zaraźliwym ziewaniu u psów. Bez naciągania, bez chwytliwych nagłówków, za to z konkretnymi liczbami i nazwiskami badaczy, których publikacje można sprawdzić.
Skąd wzięła się hipoteza, że psy zarażają się ziewaniem
Zaraźliwe ziewanie u ludzi to zjawisko opisane w literaturze psychologicznej od dawna — wystarczy zobaczyć kogoś ziewającego, żeby samemu mieć ochotę ziewać. Przez lata uważano, że to umiejętność społeczna ograniczona do naczelnych — ludzi, szympansów i kilku innych blisko nam spokrewnionych gatunków.
W 2008 roku Ramiro M. Joly-Mascheroni, Atsushi Senju i Alex J. Shepherd z School of Psychology na Birkbeck, University of London opublikowali w czasopiśmie Biology Letters (wydawanym przez Royal Society) krótki, ale głośny artykuł zatytułowany „Dogs catch human yawns” — psy łapią ludzkie ziewanie. Jego wnioski rozeszły się po mediach na całym świecie, bo po raz pierwszy zasugerowały, że psy mogą dzielić z nami coś, co wcześniej kojarzono raczej z małpami.
📌 Zapamiętaj: zaraźliwe ziewanie to nie to samo, co zwykłe ziewanie z senności. Naukowców interesuje konkretnie to, czy widok (lub dźwięk) ziewania innej istoty wywołuje ziewanie u obserwatora.
Co odkryło pionierskie badanie z 2008 roku
Eksperyment Joly-Mascheroniego i współpracowników wyglądał prosto, ale rygorystycznie. Do badania zaproszono 29 psów — różnych ras i w różnym wieku. Każdy pies w obecności człowieka (nieznajomego eksperymentatora) obserwował dwie sytuacje:
- człowieka, który celowo, wyraźnie ziewał,
- człowieka, który wykonywał kontrolne ruchy ust (otwierał i zamykał usta, ale bez pełnego cyklu ziewania).
Wynik był bardzo wyraźny. 21 z 29 psów zareagowało ziewaniem na widok ziewającego człowieka — to 72,4 procent badanej grupy. W warunku kontrolnym, z samymi ruchami ust bez pełnego ziewania, żaden pies nie zareagował ziewaniem. Czyli to nie był efekt „pies widzi otwarte usta i też otwiera pysk” — reakcja była specyficznie na ziewanie.
Autorzy ostrożnie napisali w podsumowaniu, że ich obserwacja sugeruje, iż „contagious yawning is not specific to primate species” i że psy mogą mieć „rudimentary form of empathy” — szczątkową, podstawową formę empatii. Słowo „rudimentary” jest tu kluczowe i często ginie w popularnych przeróbkach tej publikacji.
Czy psy ziewają częściej za bliską osobą
Po publikacji z 2008 roku kolejne zespoły zaczęły testować, w jakich warunkach efekt się utrzymuje, a w jakich znika. Najczęściej cytowanym argumentem na rzecz „hipotezy empatii” stało się badanie z Uniwersytetu Tokijskiego, opublikowane w PLoS ONE 7 sierpnia 2013 roku przez Teresę Romero, Akitsugu Konno i Toshikazu Hasegawę.
Romero i jej zespół chcieli sprawdzić dwie rzeczy:
- czy psy ziewają częściej za znajomą osobą (np. opiekunem) niż za nieznajomym eksperymentatorem,
- czy ziewanie nie jest po prostu objawem stresu wywołanego dziwnym zachowaniem człowieka.
Wzięli pod lupę 25 psów (13 samic i 12 samców, średnia wieku 5,9 roku). Każdy pies przeszedł cztery pięciominutowe sesje: ziewający opiekun, opiekun wykonujący ruchy ust bez ziewania, ziewający obcy eksperymentator, obcy z ruchami ust kontrolnymi. U 21 zwierząt równolegle mierzono częstość serca i jej zmienność (HRV) za pomocą sportowego pasa Polar RS800CX.
Wyniki były dwojakie i to one przez kilka lat napędzały narrację o psiej empatii:
- W warunku ziewania psy ziewały średnio 1 raz na sesję, w warunku kontrolnym tylko 0,2 raza (p = 0,025).
- Psy ziewały istotnie częściej za swoim opiekunem niż za nieznajomym (p = 0,032).
- W parametrach serca nie było żadnej różnicy między warunkami (p = 0,832), co oznaczało, że psy nie stresowały się bardziej, gdy człowiek ziewał — odrzucało więc proste tłumaczenie „pies ziewa, bo jest spięty”.
Autorzy konkludowali, że ziewanie psów reaguje na czynniki emocjonalne, a nie na stres — i że to spójne z istnieniem szczątkowej empatii u psów.
A wystarczy samo nagranie głosu — dowód z Porto
Rok wcześniej, w 2012 roku, Karine Silva, Joana Bessa i Liliana de Sousa z Instytutu Nauk Biomedycznych Abel Salazar Uniwersytetu w Porto opublikowały w czasopiśmie Animal Cognition badanie o słuchowym zaraźliwym ziewaniu u psów domowych — pierwsze, które wykazało społeczną modulację tego zjawiska. W literaturze nazywa się je „badaniem Silva 2012”.
Pomysł był sprytny. Jeżeli ziewanie u psów to tylko ślepe naśladowanie ruchu ust, to wystarczy zasłonić wzrok i odtworzyć nagranie ziewania — pies nie powinien reagować. A jeżeli psy łapią coś więcej niż obraz, sam dźwięk powinien wystarczyć.
Badaczki odtwarzały psom nagrania audio: ziewania opiekunów, ziewania nieznajomych ludzi oraz dźwięków kontrolnych. Okazało się, że psy reagowały ziewaniem nawet na samo nagranie — bez żadnego obrazu. Co więcej, ziewały częściej w odpowiedzi na głos znajomej osoby niż obcego. To była pierwsza demonstracja, że zjawisko jest modulowane społecznie i działa nawet w kanale słuchowym.
Dla mnie najciekawszy jest tu drobiazg: psy, które żyją w naszych domach, najwyraźniej rozpoznają zapis akustyczny ziewania znajomego głosu i reagują inaczej niż na obcy. To wpisuje się w to, co inne badania pokazały o tym, jak psy rozumieją nasze słowa — psi mózg traktuje znajomy głos opiekuna jako coś specjalnego.
Wielki zwrot — meta-analiza z 2020 roku
Przez ponad dekadę narracja była mniej więcej taka: psy zarażają się ziewaniem, robią to częściej za bliską osobą, więc prawdopodobnie mają coś w rodzaju empatii. Brzmi pięknie, sprzedaje się w mediach, robi z psa kompletnie wyjątkowego towarzysza.
Problem w tym, że kolejne pojedyncze badania zaczęły dawać sprzeczne wyniki. Niektóre potwierdzały efekt znajomości, inne nie. Niektóre wykazywały zaraźliwe ziewanie u zaledwie kilkunastu procent psów, inne u większości. Klasyczna sytuacja w nauce, w której proste „tak/nie” zaczyna się rozjeżdżać.
W lutym 2020 roku zespół z University of Auckland w Nowej Zelandii — Patrick Neilands, Scott Claessens, Ivy Ren, Rebecca Hassall, Amalia P. M. Bastos i Alex H. Taylor — opublikował w Proceedings of the Royal Society B meta-analizę, której prowokacyjny tytuł sprowadza się do jednego zdania: zaraźliwe ziewanie u psów to nie sygnał empatii i nie znaleziono dowodów na efekt znajomości, płci ani prosocialności. Zebrali dane z sześciu wcześniejszych badań obejmujących łącznie 257 psów i przeanalizowali je razem za pomocą modeli bayesowskich (wielopoziomowe hurdle models).
To, co wyszło z tej analizy, jest najuczciwsze, co dziś można powiedzieć o psim ziewaniu:
- Zaraźliwe ziewanie u psów jest realne. Mediana ziewań na minutę wynosiła 0,19 w warunku ziewania kontra 0,10 w warunku kontrolnym. Efekt jest statystycznie solidny — wsparcie bayesowskie na poziomie PPM = 0,95.
- Nie ma jednak żadnego efektu znajomości. Gdy zsumowało się wszystkie dane, psy nie ziewały istotnie częściej za swoim opiekunem niż za obcym. To uderza w jeden z głównych argumentów Romero 2013.
- Nie ma efektu płci ani prosocialności — psy nie ziewały bardziej w obecności osoby, która wcześniej była dla nich „dobra”.
- Wniosek autorów: ziewanie u psów istnieje, ale prawdopodobnie nie jest wywoływane mechanizmem empatii w sensie, w jakim rozumiemy ją u ludzi.
Co to oznacza w praktyce? Pojedyncze badanie sprzed lat, nawet bardzo cytowane, nie wystarczy, żeby ogłosić zwierzęcą empatię. Gdy zsumuje się dziesiątki psów badanych w różnych laboratoriach, romantyczna interpretacja słabnie. To, co zostaje, to ciekawszy, mniej spektakularny obraz: psy faktycznie ziewają w reakcji na ludzkie ziewanie, ale mechanizm jest najpewniej prostszy — może to forma synchronizacji ruchowej albo niskopoziomowej imitacji, nie sygnał wczuwania się w nasze emocje.
Co to zmienia w codziennym życiu z psem
Zaraźliwe ziewanie u psów jest świetnym przykładem na to, jak nauka koryguje samą siebie. Wcześniej przyjęta interpretacja „pies = mała, futrzasta osoba z empatią” przegrywa z chłodniejszą lekturą danych. To nie znaczy, że psy nas „nie rozumieją” — ich relacja z człowiekiem jest oczywiście wyjątkowa, co potwierdzają inne badania, na przykład eksperymenty sprawdzające, czy pies wie, co Ty wiesz. Tyle że konkretne narzędzie, jakim jest zaraźliwe ziewanie, prawdopodobnie nie udowadnia empatii.
💡 Podpowiedź: następnym razem, gdy znajomy powie z dumą „mój pies się zaraża ziewaniem, bo mnie kocha”, warto się uśmiechnąć i wiedzieć, że to ładny obrazek, ale niekoniecznie to, co pokazują dane. Pies prawdopodobnie ziewa, bo jest psem, a ziewanie należy do automatyzmów społecznych również u zwierząt.
W praktyce zaraźliwe ziewanie nie ma większego znaczenia diagnostycznego. Nie jest objawem choroby, nie wskazuje na konkretne emocje, nie świadczy o stresie ani o radości. To po prostu ciekawe zjawisko z pogranicza zachowania zwierząt i psychologii społecznej, które warto znać, jeśli ktoś interesuje się tym, jak myślą psy.
⚠️ Uwaga: częste ziewanie u psa w innych kontekstach — przy spotkaniu z obcym psem, podczas wizyty u weterynarza, w sytuacji stresowej — może być sygnałem stresu lub kalmingowym (uspokajającym). To zupełnie inne zjawisko niż zaraźliwe ziewanie omówione w tym artykule i wymaga oceny przez behawiorystę.
Co warto zapamiętać
- Pionierskie badanie z 2008 roku (Joly-Mascheroni, Senju, Shepherd, Biology Letters) wykazało, że 21 z 29 psów (72,4 procent) ziewa w odpowiedzi na widok ziewającego człowieka.
- Badanie Romero 2013 z Uniwersytetu Tokijskiego sugerowało, że psy ziewają częściej za znajomą osobą i że nie jest to objaw stresu — to przez lata budowało narrację o psiej empatii.
- Badanie Silva 2012 z Uniwersytetu w Porto pokazało, że wystarczy samo nagranie audio ziewania, żeby pies zareagował — mocniej, gdy głos jest znajomy.
- Meta-analiza Neilands 2020 z University of Auckland obejmująca 6 badań i 257 psów potwierdziła, że ziewanie u psów istnieje, ale nie znalazła dowodów na efekt znajomości, płci ani prosocialności — interpretacja empatyczna nie wytrzymała sumarycznej analizy danych.
- Dziś najuczciwsze stanowisko brzmi: psy zarażają się ziewaniem, ale to prawdopodobnie nie jest sygnał empatii — raczej forma niskopoziomowej imitacji ruchowej.
- Częste ziewanie psa w sytuacjach stresowych (weterynarz, obcy pies) to zupełnie inny mechanizm — należy do tzw. sygnałów uspokajających i wymaga oceny behawioralnej.
Lubię ten przykład, bo pokazuje, że dobrze jest zachować zdrowy dystans do efektownych nagłówków o tym, co czują nasze psy. Wiem z własnej praktyki, że ludzie potrzebują widzieć w psie wspólnika i powiernika emocji — i jest w tym wiele prawdy — ale ziewanie akurat nie jest tego najlepszym dowodem.
Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny i opiera się na zacytowanych publikacjach naukowych. Nie zastępuje konsultacji ze specjalistą — jeśli zachowanie Twojego psa Cię niepokoi, warto skontaktować się z certyfikowanym behawiorystą lub lekarzem weterynarii.
Jeśli sprawa dotyczy Cię osobiście — napisz do mnie na Facebooku PsiAdwokat.pl.
- psy
- ziewanie
- badania-naukowe
- empatia
- kognitywistyka
- pies-czlowiek
- neuronauka
⚖️ Informacja prawna
Treści na stronie mają charakter informacyjny i nie stanowią porady prawnej. Jeżeli Twoja sprawa wymaga oceny prawnej, rozważ konsultację z profesjonalistą — lista prawników.
