· Monika Ślusarczyk · Prawo · 6 min czytania
Pięć miesięcy za koszmar Marcysia — co prawo mówi o karaniu znęcania nad zwierzętami
Prawomocny wyrok w sprawie króliczka Marcysia poruszył całą Polskę. 21-latek, który skatował bezbronnego królika w centrum Krakowa, usłyszał: 5 miesięcy więzienia i 15-letni zakaz posiadania zwierząt. Tłumaczę, co dokładnie mówi art. 35 ustawy o ochronie zwierząt — i co ten wyrok oznacza dla ochrony zwierząt w Polsce.

11 lutego 2026 roku jedna z mieszkanek Krakowa znalazła na placu zabaw przy ul. Rakowickiej małego królika. Zwierzę żyło. Ale to, co zobaczyła, pozostaje wstrząsające nawet wtedy, gdy czyta się o tym w prasie: obcięte uszy, połamane łapy, rany kłute, oparzenia. Porzucone przez człowieka.
Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zabrało królika do lecznicy. Nazwano go Marcyś. Leczenie trwało długo, tylnych łap nie udało się uratować — musiano je amputować. Marcyś przeżył. Dziś ma kochający dom i tysiące ludzi, którzy śledzili jego historię.
27 lipca 2026 roku zapadł prawomocny wyrok. 21-letni mieszkaniec Krakowa, który przyznał się do winy, sąd skazał na pięć miesięcy więzienia. Ponadto orzeczono piętnaście lat zakazu trzymania jakichkolwiek zwierząt, konfiskatę Marcysia na rzecz skarbu państwa oraz nawiązkę w kwocie dziesięciu tysięcy złotych na rzecz KTOZ.
Internet zawalił się komentarzami: „5 miesięcy? To jakiś żart.” „Ta kara nie odstraszy następnych oprawców.” „Powinien dostać co najmniej 3 lata.”
Rozumiem tę reakcję. Jednocześnie uważam, że warto chłodnym okiem przyjrzeć się temu, co prawo w tej sprawie przewidywało — i co sąd z tych możliwości wybrał.
Co mówi art. 35 ustawy o ochronie zwierząt
Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 roku (tekst jednolity: Dz.U.2023.0.1580) przewiduje w art. 35 dwa podstawowe poziomy odpowiedzialności karnej za znęcanie nad zwierzętami.
Art. 35 ust. 1a stanowi, że kto znęca się nad zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. To przepis podstawowy — obejmuje każde zachowanie, które spełnia definicję znęcania określoną w art. 6 ustawy: zadawanie bólu lub cierpień zwierzęciu bez uzasadnionej potrzeby.
Art. 35 ust. 2 przewiduje surowszą karę — od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności — gdy sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem. To kwalifikowany typ przestępstwa, stosowany w przypadkach wyjątkowej brutalności, celowego zadawania cierpień o szczególnej intensywności lub w szczególnie dotkliwy sposób.
Poza karą główną ustawa przewiduje środki karne:
- Art. 35 ust. 3: sąd orzeka przepadek zwierzęcia, jeżeli sprawca jest jego właścicielem.
- Art. 35 ust. 3a i 3b: zakaz posiadania zwierząt. Przy podstawowym znęcaniu (ust. 1a) sąd może go orzec — jest to fakultatywny środek karny. Przy znęcaniu ze szczególnym okrucieństwem (ust. 2) sąd orzeka ten zakaz obligatoryjnie.
- Art. 35 ust. 4b: czas trwania zakazu wynosi od roku do lat 15.
Poza zakazem i przepadkiem sąd może też orzec nawiązkę — kwotę pieniężną na wskazany cel społeczny związany z ochroną zwierząt, w tym na rzecz organizacji, które sprawowały opiekę nad skrzywdzonym zwierzęciem.
Co wybrał sąd w sprawie Marcysia
Patrząc przez pryzmat art. 35, warto zastanowić się nad każdym elementem wyroku osobno.
Pięć miesięcy pozbawienia wolności — to kara bliska dolnej granicy ustawowego zagrożenia, niezależnie od tego, który typ przestępstwa sąd przyjął. Komentujący mają rację: maksymalne zagrożenie to 5 lat. Kara orzeczona stanowi zaledwie ułamek górnego pułapu.
Piętnastoletni zakaz posiadania zwierząt — to zupełnie inna historia. Art. 35 ust. 4b pozwala orzec zakaz w przedziale od roku do 15 lat. Sąd orzekł górną granicę. To jest maksimum tego, co prawo w tej chwili dopuszcza. KTOZ ogłosiło wyrok z jednym zdaniem komentarza:
Czy to kara adekwatna do popełnionego czynu? Nie nam to oceniać…
W tej oszczędności słów słyszę i ulgę, że w ogóle zapadł wyrok, i świadome powstrzymanie się od oceny, która należy do sądu.
Przepadek zwierzęcia — choć w przypadku Marcysia, który i tak trafił pod opiekę KTOZ, ma znaczenie symboliczne, jest orzeczony zgodnie z art. 35 ust. 3.
Nawiązka 10 000 zł na rzecz KTOZ — pokrywa część kosztów opieki i leczenia, które organizacja poniosła, ratując Marcysia. To nie jest kara, którą sprawca odczuje jak uwięzienie, ale trafia tam, gdzie powinna.
Związek między przemocą wobec zwierząt a przemocą wobec ludzi
W komentarzach pod wpisem KTOZ jeden z użytkowników napisał:
Przecież to udowodnione, że sadyzm wobec zwierząt bardzo często ewoluuje w przestępstwa przeciwko ludziom.
To zdanie bywa używane zbyt pochopnie, ale ma solidne oparcie w badaniach kryminologicznych. Związek między znęcaniem nad zwierzętami a przemocą interpersonalną jest dobrze udokumentowany — badania pokazują, że u osób skazanych za poważną przemoc wobec ludzi historia krzywdzenia zwierząt pojawia się istotnie częściej niż w populacji ogólnej. To nie jest reguła, ale jest to sygnał, który powinien uruchamiać reakcję systemu — i to szybką.
O wyroku za pobicie psa powiązanym ze sprawą przemocy domowej pisałam już w artykule Zabił psa, maltretował partnerkę — prawomocny wyrok 7 lat. Sprawa Marcysia jest inna — tu nie mamy udowodnionego związku z przemocą wobec człowieka. Ale z perspektywy zoopsycholożki widzę, że każdy przypadek okrucieństwa wobec bezbronnego zwierzęcia powinien być traktowany przez system z pełną powagą, którą umożliwiają przepisy — i nie tylko ze względu na samo zwierzę.
Czy kary za znęcanie nad zwierzętami są wystarczające?
To pytanie powraca przy każdej głośnej sprawie. Odpowiedź nie jest prosta, bo problem leży nie tylko w przepisach, ale w ich stosowaniu.
Art. 35 daje sądom narzędzia: kara do 5 lat przy szczególnym okrucieństwie, zakaz posiadania zwierząt do 15 lat, możliwość orzeczenia nawiązki. W sprawie Marcysia sąd zastosował zakaz w maksymalnym wymiarze — to ważne. Jednocześnie kara pozbawienia wolności pozostała blisko dolnej granicy widełek.
Niska kara więzienia przy maksymalnym zakazie posiadania zwierząt to pewien paradoks. Można go czytać jako wyraz przekonania sądu, że to zakaz — trwały, 15-letni — ma tu największe znaczenie dla ochrony przyszłych zwierząt. Można go też czytać jako sygnał, że polskie sądy wciąż rzadko sięgają po górne granice kar za przestępstwa przeciwko zwierzętom, nawet gdy fakty na to pozwalają.
Co można zrobić jako świadek lub zgłaszający
Sprawy takie jak ta Marcysia zaczynają się od czyjejś reakcji. Mieszkanka Krakowa, która znalazła go na placu zabaw, zadzwoniła do KTOZ. To był decydujący krok.
Jeśli widzisz lub słyszysz, że zwierzę jest krzywdzone:
- Zadzwoń na policję (997) lub do straży miejskiej.
- Skontaktuj się z lokalnym towarzystwem opieki nad zwierzętami — w Krakowie to KTOZ (tel. Interwencje: 12 421 77 72).
- Jeśli masz możliwość — udokumentuj zdarzenie (zdjęcia, nagranie), zanim sprawca usunie ślady.
- Złóż zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na policji — masz do tego prawo jako każdy obywatel, nie musisz być właścicielem zwierzęcia.
Jako behawiorysta i zoopsycholog wiem, że samo prawo nie wystarczy. Potrzebna jest też kultura społeczna, w której krzywdzenie zwierzęcia jest traktowane poważnie — przez sąsiadów, pracodawców, sądy. Sprawa Marcysia pokazuje, że ta kultura w Polsce powoli się zmienia. Zmienia się też dzięki ludziom, którzy nie przeszli obok.
Podsumowanie
Prawomocny wyrok w sprawie Marcysia to krok naprzód. 15-letni zakaz posiadania zwierząt — maksymalny, jaki przewiduje ustawa — jest realną ochroną dla przyszłych zwierząt, które mogłyby wpaść w ręce tego człowieka. Nawiązka trafia do KTOZ, które poniosło realne koszty ratowania tego małego królika. Ale pięć miesięcy więzienia przy możliwej karze do pięciu lat to liczba, która wymaga od systemu wyjaśnienia — i od nas wszystkich nieustannej presji społecznej, żeby takie sprawy nie kończyły się symbolicznymi wyrokami.
Marcyś przeżył. Ma dom. Ale tylnych łap nie odzyska. Tego nie naprawi żaden wyrok.
- znęcanie nad zwierzętami
- ustawa o ochronie zwierząt
- art. 35 ustawy o ochronie zwierząt
- zakaz posiadania zwierząt
- ochrona zwierząt
- 2026
- króliki
🤖 Wykorzystanie sztucznej inteligencji
Grafika: w całości wygenerowana przez sztuczną inteligencję (treść syntetyczna; przedstawione osoby nie są rzeczywiste).
Tekst: przygotowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.
🩺 Niniejszy artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem weterynarii. W razie wątpliwości co do stanu zdrowia psa skontaktuj się z lekarzem weterynarii; również w przypadku problemów behawioralnych warto skontaktować się z certyfikowanym behawiorystą.
⚖️ Informacja prawna
Treści na stronie mają charakter informacyjny i nie stanowią porady prawnej. Jeżeli Twoja sprawa wymaga oceny prawnej, rozważ konsultację z profesjonalistą — lista prawników.
