· Monika Ślusarczyk · Prawo  · 10 min czytania

Centralny rejestr zakazów posiadania zwierząt — dlaczego prawnicy mówią, że dziś przepis jest iluzoryczny

Sąd może odebrać sprawcy znęcania prawo do trzymania psa nawet na 15 lat. W praktyce nikt tego nie pilnuje. Tłumaczę, jak to działa i co miałoby zmienić proponowany rejestr.

Sąd może odebrać sprawcy znęcania prawo do trzymania psa nawet na 15 lat. W praktyce nikt tego nie pilnuje. Tłumaczę, jak to działa i co miałoby zmienić proponowany rejestr.

Wyobraź sobie sytuację: sąd skazuje kogoś za znęcanie się nad psem, orzeka przepadek zwierzęcia i pięcioletni zakaz posiadania jakiegokolwiek zwierzęcia. Mija rok, ten sam człowiek bez problemu kupuje szczeniaka na portalu ogłoszeniowym albo adoptuje psa ze schroniska w sąsiednim powiecie. Nikt się nie dowie, bo nikt nie sprawdza. Właśnie ten paradoks polskiego prawa stał się ostatnio przedmiotem postulatów środowisk prawniczych — i jest to temat, który dotyczy każdego opiekuna, nie tylko sprawców przemocy.

Skąd w ogóle bierze się zakaz posiadania zwierząt

Środek karny w postaci zakazu posiadania zwierząt funkcjonuje w polskim prawie od lat — wprowadzony i potem rozszerzany w ustawie z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. To właśnie art. 35 tej ustawy opisuje odpowiedzialność karną za znęcanie się nad zwierzęciem oraz za zabicie zwierzęcia z naruszeniem przepisów. W tekście jednolitym (Dz.U. 2023 poz. 1580 z późn. zm.) wygląda to mniej więcej tak:

  • art. 35 ust. 1 — kara pozbawienia wolności do lat 3 za zabicie lub uśmiercenie zwierzęcia z naruszeniem przepisów;
  • art. 35 ust. 1a — ta sama kara dla osoby, która znęca się nad zwierzęciem;
  • art. 35 ust. 2 — od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, jeżeli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem;
  • art. 35 ust. 3 — sąd obligatoryjnie orzeka przepadek zwierzęcia przy skazaniu z ust. 1, 1a lub 2;
  • art. 35 ust. 3a — sąd może dodatkowo zastosować środek karny w postaci zakazu dotyczącego posiadania wszystkich zwierząt lub konkretnej, wybranej ich kategorii;
  • art. 35 ust. 4b — czas trwania takiego zakazu mieści się w widełkach od jednego roku do piętnastu lat.

Co to znaczy w praktyce? Jeśli ktoś zostaje skazany za znęcanie nad psem, sąd musi zabrać mu konkretne zwierzę (przepadek), a dodatkowo może odebrać prawo do trzymania jakiegokolwiek psa, kota czy chomika nawet na 15 lat. Może też zawęzić zakaz tylko do określonej kategorii — np. „zakaz posiadania psów” przy zostawieniu możliwości trzymania kota.

📌 Zapamiętaj: zakaz posiadania zwierząt to środek karny, nie obowiązek z urzędu. Sąd „może orzec” — czyli musi mieć powód i wniosek prokuratora albo własną inicjatywę. Bez aktywnej decyzji sądu zakaz nie pojawia się sam.

Pisałam wcześniej o samym pojęciu znęcania — w tekście o tym, że brak leczenia chorego psa może zostać zakwalifikowany jako znęcanie. Tam pokazuję, że nie trzeba bić ani głodzić, żeby pod art. 35 trafić. Zakaz posiadania zwierząt jest naturalnym następstwem tego typu wyroków: skoro ktoś nie umiał albo nie chciał zająć się jednym psem, sąd mówi „nie dostaniesz drugiego”.

Co właściwie znaczy „posiadać zwierzę” — i tu zaczyna się problem

Wydaje się oczywiste: posiadać zwierzę to mieć je u siebie w domu. W praktyce nie ma w ustawie definicji legalnej tego pojęcia — i to jeden z głównych argumentów, jakie podnoszą prawnicy postulujący zmiany. W cytowanym artykule branżowego portalu prawo.pl mecenas Agata Michalewicz-Wozikowska, prowadząca własną kancelarię, ujęła to wprost:

Zakaz posiadania zwierząt funkcjonuje dziś bez jasnych przesłanek orzekania, bez definicji „posiadania” i bez realnej kontroli wykonania.

mec. Agata Michalewicz-Wozikowska, prawo.pl, 4 lutego 2026 r.

Brak definicji rodzi pytania, na które ustawa wprost nie odpowiada:

  • Czy „posiadać” znaczy mieć zwierzę zapisane na siebie (umowa kupna, dane w bazie identyfikacji), czy faktycznie się nim opiekować?
  • Czy zakaz dotyczy też tymczasowego przechowania psa znajomych?
  • Czy złamie zakaz osoba, której zwierzę towarzyszy w domu, ale formalnie należy do współlokatora?

Sądy radzą sobie z tym w różny sposób, opierając się na ogólnych regułach kodeksu cywilnego — gdzie posiadanie to faktyczne władztwo nad rzeczą. Ale w sprawie tak wrażliwej jak ochrona zwierząt taka „kreatywna interpretacja” przekłada się na nierówność: w jednym sądzie zakaz oznacza po prostu „nie wolno mieć w domu”, w innym może być rozumiany szerzej jako zakaz jakiegokolwiek wpływu na losy zwierzęcia.

Co się dzieje po wyroku — a dokładniej: kto pilnuje, że zakaz jest przestrzegany

Tu wchodzimy w prawdziwą lukę systemową. Ustawa nie wskazuje organu, który z urzędu monitoruje, czy osoba z zakazem nie pojawia się w schronisku, sklepie zoologicznym albo na portalu z ogłoszeniami sprzedaży psów. Druga z prawniczek cytowanych w artykule, mec. Agata Jędroś (radca prawny), opisuje typowy obraz prób wyegzekwowania orzeczonego zakazu:

Zazwyczaj jak prosiłam o to gminę, Inspekcję Weterynaryjną lub policję, to była pewna przepychanka między nimi.

mec. Agata Jędroś, prawo.pl, 4 lutego 2026 r.

Mówiąc po polsku: każdy podmiot odpowiada „to nie my, to ktoś inny”. Wójt twierdzi, że to nie jego kompetencja. Powiatowy lekarz weterynarii — że jego nadzór dotyczy hodowli i schronisk, nie pojedynczych obywateli. Policja — że przestępstwo popełniane jest dopiero w momencie, gdy ktoś zauważy psa u skazanego i to zgłosi.

A oto co się dzieje formalnie, gdy ktoś łamie orzeczony przez sąd zakaz: art. 244 Kodeksu karnego (Dz.U. 2025 poz. 383 — tekst jednolity ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r.) jasno mówi, że niestosowanie się do orzeczonego przez sąd zakazu (w tym zakazu posiadania zwierząt) jest przestępstwem zagrożonym karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Czyli pies u kogoś z zakazem to nie jest „drobne wykroczenie” — to potencjalnie pięcioletnie więzienie. Tylko że żeby ta kara w ogóle weszła w grę, ktoś najpierw musi zauważyć, że osoba z zakazem ma psa.

⚠️ Uwaga: brak systemu monitorowania nie oznacza, że zakaz nie istnieje. Skazany, który łamie zakaz, popełnia kolejne przestępstwo z art. 244 KK — niezależnie od tego, czy ktoś to wykryje od razu, czy dopiero przy okazji innej sprawy.

Postulat: centralny rejestr osób z zakazem posiadania zwierząt

Pomysł, który pojawił się w dyskusji prawniczej, to stworzenie scentralizowanej bazy danych, do której zaglądałyby instytucje mające z osobą skazaną kontakt. W propozycji opisanej w prawo.pl wygląda to tak:

  • Prowadzący rejestr: Główny Lekarz Weterynarii (jako organ centralny Inspekcji Weterynaryjnej).
  • Zawartość wpisu: imię i nazwisko skazanego, PESEL, zakres zakazu (wszystkie zwierzęta vs konkretna kategoria), okres obowiązywania, dane sądu, sygnatura wyroku.
  • Dostęp: sądy, prokuratura, Inspekcja Weterynaryjna (powiatowi lekarze weterynarii), gminy (wójt, burmistrz, prezydent miasta), policja.
  • Retencja danych: przez okres trwania zakazu plus 5 lat po jego zakończeniu.

Idea jest prosta i działa analogicznie do Krajowego Rejestru Karnego: jeden system, w którym wstawia się informację o osobie, do którego mają wgląd organy mogące daną osobę kontrolować. Dziś — paradoksalnie — informacje są: każdy wyrok jest jawny w portalu orzeczeń sądów powszechnych, ale rozproszone, niekompletne i nieprzeszukiwalne pod kątem konkretnego nazwiska.

Co zmieniłby rejestr w codziennych sytuacjach

  • Dla schronisk: przy adopcji można byłoby sprawdzić, czy potencjalny opiekun nie ma orzeczonego zakazu. Dziś schroniska weryfikują kandydatów ankietą i wywiadem domowym, ale nie mają żadnego oficjalnego źródła informacji o przeszłości karnej.
  • Dla hodowców: odpowiedzialny hodowca rasowych psów mógłby odmówić sprzedaży osobie, która znajduje się w rejestrze, bez ryzyka odpowiedzialności za dyskryminację.
  • Dla weterynarzy: w przypadku przyjęcia zwierzęcia od osoby z zakazem lekarz miałby narzędzie weryfikacji i jasny obowiązek powiadomienia organów.
  • Dla policji i straży gminnej: interwencja na zgłoszenie sąsiada o szczekającym psie automatycznie obejmowałaby check w bazie — czy właściciel nie powinien w ogóle tego psa mieć.

Trzy ustawy do zmiany — pakiet, nie pojedyncza nowelizacja

Postulat zakłada, że rejestr nie wystarczy — potrzebne są zmiany w trzech aktach jednocześnie:

  1. Ustawa o ochronie zwierząt — wprowadzenie definicji „posiadania zwierzęcia” (art. 4 pkt 26 wskazywany przez prawników) oraz jasnych przesłanek orzekania zakazu w art. 35.
  2. Kodeks karny wykonawczy — dodanie nowego artykułu (proponowany 181e) regulującego sposób wykonywania zakazu, kontrolę nad jego przestrzeganiem i obowiązki kuratora sądowego.
  3. Ustawa o Inspekcji Weterynaryjnej — przekazanie GLW kompetencji do prowadzenia rejestru oraz uprawnienia powiatowych lekarzy weterynarii do kontroli osób wpisanych do rejestru.

Bez kompleksowej zmiany jeden rejestr utknąłby w martwym punkcie — bo kto miałby do niego wpisywać dane? Kto by je weryfikował? Kogo można byłoby ukarać za zaniedbanie obowiązku wpisu? Stąd pakietowe podejście.

Co opiekun (a nie prawnik) może z tej wiedzy wyciągnąć

Łatwo pomyśleć: „mnie to nie dotyczy, ja nie znęcam się nad psem”. Ale ta luka systemowa wpływa na każdego z nas pośrednio — i są sytuacje, w których to praktyczna wiedza, nie akademicki temat.

Adopcja albo kupno psa od kogoś nieznanego

Częsty scenariusz: znajomy znajomego sprzedaje szczeniaka, bo „nie radzi sobie z suką po ciąży”, albo „matka nie chce tego psa, bo gryzie”. W takich sytuacjach warto zwrócić uwagę na to, czy historia osoby sprzedającej zwierzę nie budzi sygnałów ostrzegawczych. Pisałam o tym w tekście o pułapkach kupna psa z OLX — większość problemów nie dotyczy formalnie „pseudohodowli”, ale ludzi, którzy raz już problem ze zwierzęciem mieli. Bez rejestru nie mamy jak tego zweryfikować, ale czerwone flagi (brak chęci pokazania domu, niejasna historia poprzednich zwierząt, agresywna reakcja na pytania) są takie same jak zawsze.

Sygnał o znęcaniu w sąsiedztwie

Zauważasz u sąsiada psa zaniedbanego, w fatalnych warunkach? Możesz zawiadomić policję lub gminę o podejrzeniu przestępstwa z art. 35. Art. 304 § 1 Kodeksu postępowania karnego nakłada na każdego społeczny obowiązek powiadomienia o przestępstwie ściganym z urzędu. Nie musisz mieć „dowodów” w sensie procesowym — wystarczy uzasadnione podejrzenie. Dalej już sprawa toczy się sama: prokurator decyduje, czy postawić zarzuty, sąd — czy zasądzić środki karne.

💡 Podpowiedź: zgłoszenie nie wymaga prawnika. Wystarczy mail do prokuratury rejonowej (zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa) z opisem sytuacji, datą i miejscem. Możesz zaznaczyć prośbę o utajnienie danych (art. 184 kpk).

Ty jako świadek w sprawie

Jeśli kiedyś jesteś w roli świadka w sprawie o znęcanie i widzisz, że sąd nie orzeka zakazu posiadania zwierząt mimo wyraźnych przesłanek, możesz w trybie procesowym zgłosić to prokuratorowi prowadzącemu sprawę. Sąd „może” orzec — czyli warto dać mu argument, dlaczego powinien.

Czego ta sprawa NIE rozstrzyga

Postulat zmian to dopiero głos środowiska prawniczego — nie projekt rządowy ani sejmowy. Na obecnym etapie:

  • Rejestr jeszcze nie istnieje. Nie ma instytucji, w której można sprawdzić, czy ktoś ma orzeczony zakaz. Najbliżej jest Krajowy Rejestr Karny, ale dostęp do niego mają nieliczne podmioty i tylko w określonych sprawach.
  • Sądy nadal działają w obecnym stanie prawnym. Mogą orzec zakaz na 1–15 lat (art. 35 ust. 4b uoz), ale nie mają narzędzi do egzekucji.
  • Złamanie zakazu wciąż jest przestępstwem (art. 244 KK) — tylko że bez systemowej kontroli wykrywalność jest niska.

📌 Zapamiętaj: to, że dziś nikt nie pilnuje zakazu posiadania zwierząt, nie znaczy, że można go bezkarnie łamać. Jeśli sąd później dowie się, że skazany trzyma psa wbrew orzeczeniu — odpowie z art. 244 KK, niezależnie od tego, ile czasu minęło.

Kalendarium dyskusji

W ostatnich miesiącach temat zakazu posiadania zwierząt wracał w kilku kontekstach jednocześnie. Sądy w głośnych sprawach o znęcanie nad psami coraz częściej orzekają wieloletnie zakazy posiadania zwierząt — i właśnie taki wyrok rodzi pytanie: kto przez najbliższą dekadę będzie pilnował, że skazany nie założy nowej hodowli pod inną nazwą, w innym województwie?

Sejmowa nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt z 7 listopada 2025 r. (Dz.U. 2025 poz. 1696) wprowadziła zakaz hodowli zwierząt futerkowych i ograniczyła ubój rytualny, ale tematu rejestru osób z zakazami nie ruszyła. Eksperci wskazują, że to ten sam mechanizm myślowy — chronimy zwierzęta przepisami, ale nie budujemy infrastruktury do ich egzekwowania.

Podsumowanie

  • Art. 35 ustawy o ochronie zwierząt pozwala sądowi orzec zakaz posiadania wszelkich zwierząt lub konkretnej kategorii na okres od 1 roku do 15 lat — przy skazaniu za znęcanie albo nielegalne uśmiercenie zwierzęcia.
  • Brak definicji „posiadania zwierzęcia” w ustawie powoduje, że sądy interpretują pojęcie niejednolicie — od „mieć w domu” po „faktyczne władztwo”.
  • Łamanie orzeczonego zakazu to przestępstwo z art. 244 Kodeksu karnego zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
  • Postulat środowiska prawniczego: centralny rejestr prowadzony przez Głównego Lekarza Weterynarii, dostępny dla sądów, prokuratury, Inspekcji Weterynaryjnej, gmin i policji.
  • Pakiet zmian musiałby objąć trzy ustawy: o ochronie zwierząt, kkw i o Inspekcji Weterynaryjnej — sam rejestr bez procedur kontrolnych byłby martwym przepisem.
  • Co możesz zrobić jako opiekun: zgłaszać sygnały o znęcaniu (art. 304 § 1 kpk to obowiązek społeczny), w roli świadka domagać się od prokuratora wniosku o orzeczenie zakazu, weryfikować historię osób, od których adoptujesz lub kupujesz zwierzę.
  • Stan prawny dziś: zakaz nadal istnieje i wciąż ma zęby (art. 244 KK), ale systemowa kontrola jest do zbudowania.

Sama dyskusja, że trzeba domknąć ten przepis, to dla mnie dobry znak. W mojej praktyce mediatorskiej i behawiorystycznej widziałam mnóstwo przypadków, w których problemem nie były złe regulacje, ale ich brak praktycznego ujścia. Tu jest podobnie: prawo jest, sąd je stosuje, a mimo to skazany może po wyjściu z sali rozpraw założyć nowego psa, jakby nic się nie stało. Każdy z nas, kto kiedyś zgłaszał znęcanie albo był świadkiem postępowania, wie, że to frustrujące. Może w końcu doczekamy się systemu, w którym wyrok znaczy coś więcej niż papier w aktach.

Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny i nie stanowi porady prawnej. Autorka nie jest radcą prawnym ani adwokatem. W indywidualnych sprawach warto skonsultować się z prawnikiem.

  • zakaz posiadania zwierząt
  • ustawa o ochronie zwierząt
  • art. 35
  • art. 244 kk
  • znęcanie nad zwierzętami
  • rejestr
Share:

⚖️ Informacja prawna

Treści na stronie mają charakter informacyjny i nie stanowią porady prawnej. Jeżeli Twoja sprawa wymaga oceny prawnej, rozważ konsultację z profesjonalistą — lista prawników.

Powrót do bloga

Powiązane artykuły

Zobacz wszystkie artykuły »